Strona Główna
Świat się zmienia. Kiedy dwadzieścia lat temu zaczynałem naukę języka chińskiego, wszyscy pukali się w czoło: "Chiński? A po co Ci to??? Jak już koniecznie musisz robić coś dziwacznego, to lepiej zajmij się japońskim!" Kiedy w 1996 roku wykupywałem ubezpieczenie na wyjazd do Chin, pani z firmy ubezpieczeniowej nie mogła powstrzymać się od pytania: "A po co właściwie jedzie Pan do takiego kraju?"Dziś pytania takie są coraz rzadsze, choć, niestety, nie mogę powiedzieć, że nikt już takich pytań nie zadaje. O Państwie Środka przeciętny Polak nadal wie bardzo niewiele. Z niedowierzaniam słuchamy wiadomości o zaskakującym wzrości gospodarczym Chin, zastanawiając się, czy aby napewno można im wierzyć?
Czy nie ma w tym trochę naszej zawiści i obawy, że być może w przyszłości cywilizacyjny i kulturowy środek ciężkości naszego Świata odsunie się stąd, gdzie spoczywał od tak dawna, w strony nam obce i odległe? Na zawsze pozostanie mi w pamięci dzień, gdy po sześciu latach nieprzerwanego pobytu w Azji, stanąłem nagle w hali przylotów jednego z pomniejszych terminali Lotniska Charles'a de Gaulle w Paryżu. W porównaniu z gwarem i pośpiechem chińskiej ulicy, które wciąż jescze dzwoniły mi w uszach, ludzie tu zdawali się stąpać w zamyśleniu, niespiesznie, wręcz majestatycznie i z dostojeństwem dinozaurów, którym wkrótce przyjdzie usunąć się w cień...